czwartek, 25 grudnia 2014

Rekonstrukcja a SCA w Polsce, cz.II


Temat który poruszyłem w poprzednim poście okazał się chwytliwy, a grunt był na tyle podatny, że postanowiłem go kontynuować.

Więc, założenie wydaje się proste, ale w praktyce (gdy sobie wyobraziłem proces transformacji Ruchu), temat jest niesamowicie ciężki. Jak odsiać reko od stylizacji?

Na pewno nie można przyjąć jednej prawdy czy zasady, która załatwi wszystko. Zbyt wiele jest wyjątków, zbyt wiele niedopowiedzeń, zbyt często nawet wykonanie dokładnej repliki zabytku okazuje się być na tyle trudne, że ciężko stwierdzić czy replika jest dokładna w 95% czy w 97%. Wszystko ze względu na brak kontekstu źródłowego albo kiepski stan zachowania zabytku. Albo oba.

Postanowiłem więc stworzyć proponowane zasady określenia stylizatora i rekonstruktora.
1. Baza wiedzy:
a) Kontekst: Ikonografia, rzeźby, nagrobki
b) Znaleziska archeologiczne i ich opisy, fotografie

Zarówno rekonstruktor i stylizator muszą mieć odpowiednią bazę wiedzy, aby zajmować się tym, czym się zajmuje. Wolność stylizatora polega na tym, że może swobodnie interpretować znaleziska i łączyć je ze sobą, realizować swoją własną wizję.

2. Rodzaj sprzętu
a) ubrania - tu jest najtrudniej mi się wydaje. myślę, że można założyć spokojnie, że ubranie które szyte jest metodami zgodnymi z epoką, wykonane z materiałów używanych w epoce (bez domieszek), z zachowaniem kroju i ilości/układu otworów/troczków w ubiorze, możemy mówić o rekonstrukcji, a wszystko inne jest po prostu stylizacją. Wstawianie podkrojów i współczesnych krawieckich zabiegów tam, gdzie ich nie było - i wkraczamy w stylizację. Wymiary są poza dyskusją.
b) uzbrojenie ochronne - zachowana średniowieczna estetyka i użytkowość, układ nitów, ilość folg, profil itp = rekonstrukcja. Przy kolczugach zachowana długość i pokrywanie się chronionych przez nią miejsc z tym co jest w danej epoce na ikonografii. Dokładność wymiarów jest pomijalna, bo sprzęt robiony był na konkretnego właściciela i robienie go dalej w ten sposób jest rekonstrukcją. Wariacje nt. uzbrojenia czy wymyślanie patentów których nie było, to stylizacja. Tak samo jeśli oryginał danej rękawicy klepsydrowej miał mankiet z jednego kawałka, a ktoś masz z dwóch (nitowane) to jest to stylizacja.


c) uzbrojenie zaczepne - sorry, krótka piłka. znalezisk jest dość. Rekonstrukcją są tylko maksymalnie dokładnie skopiowane wymiary zabytku. Wszystko inne to stylizacja.


3. Ile Stylizacji w Reko.
A więc, ile z tych punktów powinien spełniać rekonstruktor? Wszystkie, najlepiej. Ale myślę, że spełnianie 2/3 daje dalsze pole do rozwoju i podnoszenia poziomu. Ile Stylizator? Żadnego. I tu jest cała magia Stylizacji. Można robić co się chce i jak się chce, bez dorabiania do tego fałszywej ideologii. Stylizacja, SCA - moim zdaniem powinny przyjąć się na naszym niezamożnym, podatnym na kombinowanie i wymyślanie, gruncie.

Koda.
Wiadomą sprawą że kwestia interpretacji niektórych źródeł pozostaje indywidualna. Nie może być tak, że jakiś mądry pan na mądrym forum powie coś i jest to święte. Rekonstrukcja to często badania na poziomie pracy doktorskiej, którą w większości należy wykonać samemu. I, powiedzmy sobie szczerze, wielu osobom się nie chce jej wykonywać. I jednocześnie te osoby chcą się nazywać rekonstruktorami i generalnie łapać dziesięć srok za ogon. Moim zdaniem jest to niewykonalne i nazywanie siebie stylizatorem może im zwyczajnie ułatwić zadanie - po co sobie gmatwać jeszcze bardziej, gdy i tak próbuje się na siłę upraszczać?


wtorek, 23 grudnia 2014

Rekonstrukcja a SCA w Polsce.

Po ostatnich przygodach na facebooku naszły mnie pewne przemyślenia dotyczące podejścia, nazwijmy to, głównego nurtu dawnego RR. Otóż, wpadłem na pomysł jak pogodzić wilka i owcę tak, żeby jeden się najadł, a druga była cała. Gwoli ścisłości, garść definicji:
-Rekonstrukcja- jest to proces badawczy prowadzący do odtworzenia przedmiotu wywodzącego się z jakiejś kultury materialnej zgodnie z technologią wykonania oryginału (Lub proces najbardziej zbliżony - vide używanie współczesnych narzędzi, których nie wykluczamy).
-SCA, którą będę nazywał tutaj Stylizacją - słowo bardziej pasuje do naszego klimatu i myślę, że spokojnie się przyjmie.

Otóż, zauważam od lat ciekawą tendencję w Ruchu, mianowicie ciągłe ideologizowanie i tłumaczenie swoich prób rekonstrukcyjnych:
-A przecież mogło tak być i nie udowodnisz mi że nie było.
-Nie wszyscy musieli mieć kasę na konia/zdobienia na zbroi (a na hełm stricte konny już tak - vide piesi zbrojni w klappenvisierach albo hundsguglach.
-Muszę chronić kończyny bo lubię swoje palce
-W tym hełmie słabo widać!
-Oryginalnymi mieczami nie da się wygrywać turniejów.

To oczywiście tylko wybrane tłumaczenia. Problem polega na tym, że ludzie zrzeszeni w "Bractwach" w większości nie interesują się jak to wyglądało w rzeczywistości, a przede wszystkim - dlaczego to tak wyglądało, a nie inaczej, oni są zainteresowani tylko i wyłącznie stworzeniem swojego wyobrażenia na ten temat i - oczywiście - połechtania swojego ego.

Wydaje mi się, że znalazłem odpowiedź na nurtujące mnie zagadnienie. Zamiast wymyślać pokrętne wytłumaczenia, od których każdego rekonstruktora skręca ze śmiechu, wystarczy przyznać otwarcie, że to nie jest ani poprawne, ani historyczne, ani w sumie do niczego nie podobne. Kreatywnie przetworzone elementy uzbrojenia czy ciuchów to ani chybi stylizacja, w USA znana pod nazwą Society of Creative Anachronism.

I szczerze powiedziawszy, ja tych gości uwielbiam. Oni się nie przejmują detalami, korzystają ze źródeł, ale one służą im tylko za oparcie, pomysł, który tamtejsi płatnerze rozwijają sobie sami.

Przykład typowego podejścia stylizacyjnego w Polsce. Jakim cudem TO:






Jest chociaż trochę podobne do tego:



To tylko losowy przykład po wpisaniu w wyszukiwarkę odpowiedniego hasła. Jak to ma się do rekonstrukcji? Nijak. Ale przy zastosowaniu terminu STYLIZACJA, można odpuścić sobie bardzo wiele (drogie materiały, jak wełna i len) i pozwolić na jeszcze więcej (wymyślone elementy pancerza czy stroju które i tak funkcjonują na wielu imprezach, chociaż nigdy nie istniały lub istniały w innej formie) - bez fałszywie tworzonej wokół tego pseudohistorycznej i pseudopatriotycznej otoczki.
Prosto i czysto, z uczciwością wobec siebie samych (wewnątrz środowiska) i wobec ewentualnej publiki, której i tak generalnie nie obchodzi to, czy mamy zapinkę z Londynu czy z Lądka Zdrój, bo ich interesuje wypicie piwa i nażarcie się, a "rycerze" na takich "pokazach" są przyrównani do roli małpki w klatce albo zwykłych błaznów - najczęściej przy okazji wyglądają jak obdartusy.

Dosyć jadu na dziś, pozdrawiam Was ja,
Ogar Targowiska.


wtorek, 9 grudnia 2014

Problemy Tarczowe.

Od jakiegoś czasu zastanawiają mnie pewne cechy tarczy z podgrodzia w Szczecinie. Generalnie rzecz biorąc, znalezisko jest fantastyczne i nieźle opisane - jak na nasze realia muzealnicze. Tarczę opisuję ze względu na to, iż przymierzałem się do jej rekonstrukcji. Jednakże w tej chwili mam co do słuszności tego kroku poważne wątpliwości.

przerys tarczy z podgrodzia w szczecinie - skala poniżej jest nieprawidłowa.

Grubość znaleziska i struktura poszczególnych deszczułek oraz ogólny ich kształt sugeruje, że nie była to tarcza bojowa. Osobiście podejrzewam jej paradność, poza tym - miejsce znalezienia tarczy sugeruje, że zwyczajnie została wyrzucona. Czyżby nie spełniała swoich funkcji? Druga sprawa, to dwie środkowe deszczułki - łączone są idealnie pośrodku tarczy. Co sugeruje dalej, że albo tarcza miała więcej niż jedną płaszczyznę - była łamana - albo... właśnie. Nie służyła do walki. 

Toteż, poszedłem dalej i po paru rozmowach utwierdziłem się w przekonaniu, że owa tarcza po pierwsze średnio nadaje się dla mojej postaci, a po drugie gdybym zrekonstruował również kształt desek - byłaby zbyt delikatna, nawet na realia teorii jednorazowych tarcz (o tym innym razem).

W tej chwili szperam w źródłach na temat tarcz owalnych. Wydają się równie ciekawe, jeśli nie bardziej. Źródła poniżej:


   
trondheim


Marne próby przetłumaczenia tekstu dały mi pewien pogląd do czego mogła służyć. Jej konstrukcja również sugeruje, że była to tarcza stricte jeździecka, nastawiona w dodatku na wytrzymałość.
Idziemy dalej, źródła ikonograficzne:

drzwi gnieźnieńskie, kopalnia źródłowa na XII wiek. W dodatku nasze polskie!

Kształt tarcz co prawda migdałowy, ale przynajmniej jedna przypomina owal. Jest również kilka źródeł wcześniejszych na tarcze owalne, jak Situla Akwizgrańska: 


Ostatecznej decyzji jeszcze nie podjąłem. Kwestia zapewne przemyślenia, a zawsze jak się zrobi, to na pewno nie jedną sztukę i nie w jednym typie...