Ulubiony cytat na dziś: "A swordsman should not be afraid to pick up, use and face sharp steel. A sharp sword resonates in the mind on a more primal level than a blunt ever can. I believe we are born with a fear and respect for sharp objects, they are like fire. "Po więcej zapraszam na jego stronę: http://marozzo.com/2014/05/18/training-with-minimal-gear/
Ten konkretny wpis bardzo mocno osadza się w idei projektu "Walka o Realizm".
niedziela, 18 maja 2014
środa, 7 maja 2014
"Walka o Realizm" - zasady 1.0
W ramach kontynuacji, postanowiłem wrzucić wstępne zasady, na których będzie się opierać cały system i projekt zarazem. Wszelkie uwagi proszę zgłaszać w komentarzach.
1. Walka toczy się do pierwszego trafienia. Nie istotne jest, z jakim rodzajem trafienia mamy do czynienia: czy jest to sztych, czy cięcie czy uderzenie. O ile cios wyprowadzony został czysto, to znaczy kierunek prowadzenia broni nie został zmieniony lub przyhamowany przez parowanie czy jakiekolwiek inne zagranie przeciwnika, stosujemy zasadę: dostajesz - umierasz.
a)W przypadku "ciosu sparowanego", który jednak przebił się i trafił z minimalną siłą, następuje rana - w nogi i ręce - lekka, w tors i głowę ciężka.
-rana lekka - uczestnik musi wycofać się z szyku na chwilę aby "ochłonąć", czas ochłonięcia: 8-15sekund*.
-rana ciężka - ogłuszenie - trwa 16-25 sekund*.
2. Ciosy należy wyprowadzać z dużą szybkością, jednak tuż przed uderzeniem luzować nadgarstek i rozpocząć intensywne hamowanie - w ten sposób, aby trochę mocniej "szturchnąć" przeciwnika stalą.
3. Dźwignie, podcięcia i kopnięcia
a)dźwignie - można zakładać dźwignię bronią drzewcową, o ile część przylegająca podczas zakładania dźwigni do ciała jest drzewcem i nie posiada elementów metalowych. Również tyczy się to tarcz. Dźwigni nie wolno zakładać na krocze i pachy
b)podcięcia - tylko na nogi, tylko drzewcem bez okuć.
c)Kopnięcia - wykonujemy je głównie na tarczę i nogi, zakaz kopania w klatkę piersiową.
4. Zakaz uderzania rantem, umbem czy płaską częścią tarczy, można jednak wykonywać sklinowania i pchnięcia - wszystko z ograniczoną siłą.
Reszta dopracowana zostanie po drodze, zasady te nie są wersją ostateczną. Zapewne będą ewoluować i zmieniać się w trybie dynamicznym, aż osiągną ostateczną formę.
*Po czasowym wycofaniu się z "kotła", uczestnik nadal może zostać "uśmiercony". Czas nie będzie liczony przez żadnych arbitrów, pozostawiam to w gestii uczciwości uczestnika potyczki.
1. Walka toczy się do pierwszego trafienia. Nie istotne jest, z jakim rodzajem trafienia mamy do czynienia: czy jest to sztych, czy cięcie czy uderzenie. O ile cios wyprowadzony został czysto, to znaczy kierunek prowadzenia broni nie został zmieniony lub przyhamowany przez parowanie czy jakiekolwiek inne zagranie przeciwnika, stosujemy zasadę: dostajesz - umierasz.
a)W przypadku "ciosu sparowanego", który jednak przebił się i trafił z minimalną siłą, następuje rana - w nogi i ręce - lekka, w tors i głowę ciężka.
-rana lekka - uczestnik musi wycofać się z szyku na chwilę aby "ochłonąć", czas ochłonięcia: 8-15sekund*.
-rana ciężka - ogłuszenie - trwa 16-25 sekund*.
2. Ciosy należy wyprowadzać z dużą szybkością, jednak tuż przed uderzeniem luzować nadgarstek i rozpocząć intensywne hamowanie - w ten sposób, aby trochę mocniej "szturchnąć" przeciwnika stalą.
3. Dźwignie, podcięcia i kopnięcia
a)dźwignie - można zakładać dźwignię bronią drzewcową, o ile część przylegająca podczas zakładania dźwigni do ciała jest drzewcem i nie posiada elementów metalowych. Również tyczy się to tarcz. Dźwigni nie wolno zakładać na krocze i pachy
b)podcięcia - tylko na nogi, tylko drzewcem bez okuć.
c)Kopnięcia - wykonujemy je głównie na tarczę i nogi, zakaz kopania w klatkę piersiową.
4. Zakaz uderzania rantem, umbem czy płaską częścią tarczy, można jednak wykonywać sklinowania i pchnięcia - wszystko z ograniczoną siłą.
Reszta dopracowana zostanie po drodze, zasady te nie są wersją ostateczną. Zapewne będą ewoluować i zmieniać się w trybie dynamicznym, aż osiągną ostateczną formę.
*Po czasowym wycofaniu się z "kotła", uczestnik nadal może zostać "uśmiercony". Czas nie będzie liczony przez żadnych arbitrów, pozostawiam to w gestii uczciwości uczestnika potyczki.
wtorek, 6 maja 2014
Wstęp do projektu "Walka o realizm"
Niedawno, na facebookowej grupie handlowej dla odtwórców wywiązała się spora i ciekawa dyskusja (na odpowiednio wysokim, na szczęście, poziomie) dotycząca dysonansu między dzisiejszym sportem polegającym na okładaniu się mieczami po zbrojach i tarczach a technikami walk średniowiecznych.
Od dawna, jeszcze w czasach mojej "młodzieńczej" przygody z rekonstrukcją, miałem poważny, osobisty dylemat dotyczący dzisiejszych walk. Z jednej strony bowiem mamy walki turniejowe i bohurtowe, zakładające zastrzyk adrenaliny u uczestników i wyłonienie zwycięzcy, "najlepszego". Z drugiej zaś "walki rycerskie", teatrzyki dla dziatwy i wszelkiego pospólstwa podczas festynów i dni buraka, które z walką w ogóle mają tyle wspólnego, co Filip Piękny ze Star Trekiem. I, tak na dobrą sprawę, nic poza tym.
Zastanawiałem się nad ich urealnieniem i zmaksymalizowaniem odwzorowania średniowiecznej bitwy czy pojedynku, przy użyciu minimum opancerzenia w celu udowodnienia, że można walczyć zgodnie z naszymi wiadomościami na temat walk w średniowieczu. A przede wszystkim, można robić to zupełnie bezpiecznie.
Główne założenia projektu:
-Pierwszym i podstawowym założeniem projektu jest wyszkolenie uczestników na poziomie umożliwiającym rekonstrukcję średniowiecznych walk, włącznie z technikami sztychowymi i dźwigniami.
-Planowana jest seria warsztatów na temat technik oryginalnych technik "szermierczych" połączonych z serią treningów.
Od dawna, jeszcze w czasach mojej "młodzieńczej" przygody z rekonstrukcją, miałem poważny, osobisty dylemat dotyczący dzisiejszych walk. Z jednej strony bowiem mamy walki turniejowe i bohurtowe, zakładające zastrzyk adrenaliny u uczestników i wyłonienie zwycięzcy, "najlepszego". Z drugiej zaś "walki rycerskie", teatrzyki dla dziatwy i wszelkiego pospólstwa podczas festynów i dni buraka, które z walką w ogóle mają tyle wspólnego, co Filip Piękny ze Star Trekiem. I, tak na dobrą sprawę, nic poza tym.
Zastanawiałem się nad ich urealnieniem i zmaksymalizowaniem odwzorowania średniowiecznej bitwy czy pojedynku, przy użyciu minimum opancerzenia w celu udowodnienia, że można walczyć zgodnie z naszymi wiadomościami na temat walk w średniowieczu. A przede wszystkim, można robić to zupełnie bezpiecznie.
Główne założenia projektu:
-Pierwszym i podstawowym założeniem projektu jest wyszkolenie uczestników na poziomie umożliwiającym rekonstrukcję średniowiecznych walk, włącznie z technikami sztychowymi i dźwigniami.
-Planowana jest seria warsztatów na temat technik oryginalnych technik "szermierczych" połączonych z serią treningów.
-Projekt będzie opierał się o walkę bez lub z minimum opancerzenia.
-Treningi będą dotyczyły walk indywidualnych i drużynowych, jednak PRZEDE WSZYSTKIM, służyły poszerzaniu wiedzy na temat odległych czasów naszych przodków.
-Projekt NIE ma zamion sportu czy nawet rywalizacji. Naszym celem nadrzędnym jest pogłębianie wiedzy, a nie wyłonienie najlepszego spośród nas.
Projekt jest integralną częścią projektu "Słowianie XII", jednak nie trzeba brać udziału w "Słowianach..." aby wziąć udział w "Walce...", chociaż osobiście bardzo do tego zachęcam.
Wszystkich chętnych do udziału w projekcie zapraszam na maila - m.dolina@valleyts.eu
Na początek, objaśnienie podstawowych błędnych założeń przy walce tarczą z pojedynczym imaczem.
-Treningi będą dotyczyły walk indywidualnych i drużynowych, jednak PRZEDE WSZYSTKIM, służyły poszerzaniu wiedzy na temat odległych czasów naszych przodków.
-Projekt NIE ma zamion sportu czy nawet rywalizacji. Naszym celem nadrzędnym jest pogłębianie wiedzy, a nie wyłonienie najlepszego spośród nas.
Projekt jest integralną częścią projektu "Słowianie XII", jednak nie trzeba brać udziału w "Słowianach..." aby wziąć udział w "Walce...", chociaż osobiście bardzo do tego zachęcam.
Wszystkich chętnych do udziału w projekcie zapraszam na maila - m.dolina@valleyts.eu
Na początek, objaśnienie podstawowych błędnych założeń przy walce tarczą z pojedynczym imaczem.
Suknia Spodnia
... inaczej Cotte. Występuje w całej BM. Wychodzi na to, że jest to element stroju tak podstawowy, jak bielizna.
Wykonałem swoją replikę na podstawie tuniki z Bocksten, skorzystałem jednak z nieco cieńszej wełny. Powód wykorzystania tego jako źródło do rekonstrukcji jest prosty:
1. Krój się nie zmienia praktycznie aż do XIII wieku
2. Zgodnie z moimi studiami nad cechami słowiańskimi w stroju, doszedłem do wniosku, że tunika z bocksten równie dobrze może być cotte słowiańskim - zwężane w nadgarstku rękawy to wyznacznik kulturowy Słowian.
1. Krój się nie zmienia praktycznie aż do XIII wieku
2. Zgodnie z moimi studiami nad cechami słowiańskimi w stroju, doszedłem do wniosku, że tunika z bocksten równie dobrze może być cotte słowiańskim - zwężane w nadgarstku rękawy to wyznacznik kulturowy Słowian.
Oryginał tuniki z Bocksten:
Moja rekonstrukcja. Posiadałem 2mb materiału i jeszcze trochę zostało. Szycie ręczne dratwą lnianą.

Wkrótce: Pas i wyposażenie obozowe.
Wkrótce: Pas i wyposażenie obozowe.
niedziela, 4 maja 2014
Herjolfsnes no.79 - rekonstrukcja
Krótko i na temat.
Oryginał:
Oryginał:
Warto zwrócić uwagę na wymiary oryginału. Zgodnie z podziałką pod rysunkiem (dolny obrazek), wykonałem pierwszą replikę. Próba nałożenia jej na głowę jednakowoż zdała się na nic. Albo jest to błąd podziałki, albo właściciel był wyjątkowym kurduplem. Chyba, że to znalezisko dziecięce, jednak nic mi o tym nie wiadomo.
Podobne kaptury występują też w biblii maciejowskiego:

sobota, 3 maja 2014
Postać, czyli ja - "Słowianie XII"
Długo się, przyznaję, nad tym zastanawiałem. Chciałem zrobić coś, co nie jest popularne w szerokim gronie odtwórców, co jest rzadkie a jednocześnie ciekawe z punktu widzenia geopolitycznego i historycznego. Postanowiłem więc zwrócić się ku swoim słowiańskim korzeniom, i oto jestem, w tym miejscu, dzisiaj. W tym blogu postaram się przybliżyć szerszemu gronu odbiorców poszczególne elementy stroju, którego kompletowanie już zacząłem. Datowanie: 1150, standardowe odchylenia z oporządzeniem max 30 lat wstecz i max 10 lat do przodu, tereny Pomorza Gdańskiego, tarczownik w służbie (nie bezpośredniej; do uzupełnienia detali w przyszłości) Jego Książęcej Mości Sobiesława I Gdańskiego, pochodzący z niewielkiej, nadwiślańskiej osady Trsow niedaleko Gdańska. Człowiek niezamożny, ale silny i wprawiony wojownik. Zdeklarowany Poganin (Pomorze zchrystianizowane zostało oficjalnie dopiero w 1186r.)
Założyłem, że osoba obciążona tarczą, włócznią, hełmem i tobołkiem z bagażami jest w stanie przejść w ciągu tygodnia 200-250km (biorę pod uwagę również charakterystyczny, lesisty, trudny teren). Jest to wartość czysto hipotetyczna i zapewne w przyszłości zostanie przeze mnie sprawdzona organoleptycznie. Podaję ją dlatego, że poszukuję znalezisk archeologicznych na mój okres nie dalej niż w promieniu nie dalszym niż dwóch-trzech tygodni marszu - co jest, moim zdaniem, jak najbardziej osiągalne dla ludzi z tamtego okresu.
Na podstawie tych założeń i braku znalezisk archeologicznych dotyczących poszczególnych elementów uzbrojenia i stroju na moich terenach, musiałem szukać dalej, na Pomorzu Zachodnim, w Cedynii i częściowo za morzem, na północy. Są to tereny stosunkowo bliskie kulturowo, ale to tak naprawdę dopiero początek moich dociekań na temat jak to naprawdę wyglądało - a raczej jak mogło wyglądać, bo precyzyjnie prawdopodobnie ustalić się tego nie da. W następnych postach ukażą się szczegółowe zdjęcia rekonstrukcji, które już wykonałem, poniżej lista przedmiotów, część przygotowanych, część w przygotowaniu.
-Koszula, gacie - gotowe
-Nogawice z Hedeby - gotowe
-Podwiązki, krajkowe - w przygotowaniu
-Buty - odpowiedni wzór w trakcie poszukiwania
-Cotte do kolan - gotowe
-Pas 150cm x 3cm, żelazna klamra z Wrocławia, okucie żelazne - gotowy
-Kaptur herjolfsnes no79 - gotowy
-płaszcz z prostokąta - w przygotowaniu
-kaletka, sakiewka - wzory w trakcie poszukiwania
-nóż użytkowy - j.w.
-krzesiwo proste, bez kabłąka - w przygotowaniu
-Topór z Dymina
-rękawiczki i skarpetki naalbindingowe - wzór i rodzaj ściegu w trakcie poszukiwania
-Migdał ze Szczecina - w przygotowaniu
-Hełm normański, typowy dla epoki z osobnym kapturem kolczym i pikowanym - w przygotowaniu
-Przeszywanica długa, typowa dla epoki, pikowana pionowo - w przygotowaniu
-Włócznia, grot z Teterow lub Nehringen - nie zdecydowałem który będzie pasować bardziej.
Pozostało jeszcze trochę rzeczy do doprecyzowania, trochę do zmiany, o części ekwipunku pewnie w tej liście zupełnie zapomniałem, ale będę temat nadrabiał stopniowo podczas wypraw, wedle potrzeb osobistych.
Tworzenie postaci.
Cóż, zabrzmiało "mrocznie" i "klimatycznie", ale właśnie tak ma być.
Zarówno w grze rpg, crpg, tak i w rekonstrukcji wymyślenie pewnych ram dla swojego przyszłego działania należy moim zdaniem wytyczyć na początku i tylko w owych się poruszać.
Większość ludzi robi podstawowy błąd na starcie w "bractwach rycerskich". Chcą wszystkiego. Naramienników takich, nóg płytowych śmakich, kirysów owakich. "Pal sześć strój, ja chcę się bić!" - od tego zaczyna większość. Oczywiście, są wyjątki, ale... do meritum.
Ze smutkiem stwierdzam, że zdecydowana większość osób zaczynających w rekonstrukcji zaczyna od określenia sobie jedynie ram czasowych (np. okres okołogrunwaldzki czy "no, ja robie XIII bo lubie templariuszy"). I ten błąd po latach lubi się mścić. Been there, done that, if you know what I mean. Właśnie dlatego jak patrzę na niektórych rekonstruktorów, to dostaję białej gorączki.
Anyway, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. W poprzednim poście pisałem o tym, iż odszedłem czasowo z rekonstrukcji. Ten krok pozwolił mi na całość "ruchu rycerskiego" spojrzeć z dystansu. Zobaczyć śmieszność większości środowisk i poszukać własnej drogi. Już rok po zerwaniu z tym światem wiedziałem, że jeśli do tego wrócę, to na moich zasadach:
1. Żadnych bractw, grup formalnych, stowarzyszeń. Stwarza to niepotrzebne problemy i zmusza do kompromisów.
2. Żadnych kompromisów. Robię tak, jak ja chcę, żeby było, bo robię dla siebie.
3. Ultraśność jest w porządku - im lepsza rekonstrukcja, tym jestem szczęśliwszy.
4. "pięć razy żet": Żadnych Bohurtów, Żadnych Turniejów, Żadnych Pokazów, Żadnych Turystów, Żadnego Bogactwa.
Określenie samych ram czasowych w tworzonej rekonstrukcji nadaje często wrażenie, iż to, co dana osoba kompletuje jest dość eklektyczne. Nic do siebie nie pasuje. Nie wspominam o "luźnych interpretacjach" niektórych elementów stroju czy opancerzenia, bo to już jest samo w sobie kuriozalne.
Biorąc pod uwagę ten sam rok, na przykład okres IV krucjaty, krzyżowiec będzie wyglądał w określony sposób, co będzie prawdopodobnie zupełnie inne niż osoba, która w tym okresie służyła w poczcie rycerskim na terenach Mazowsza, a inaczej strażnik na murach we Francji, mimo że ich status majątkowy może być podobny. Niby logiczne, a jednak wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy.
No, ale dość narzekania, czas na rzeczy pozytywne. Każdy, kto grał kiedyś w RPG, czy to "papierowe", czy komputerowe wie, o czym będzie mowa. Otóż, tworzenie postaci do rekonstrukcji przebiega podobnie. Wybierasz płeć, zamożność, rasę, kolor skóry, charakter, poglądy polityczne, wyznanie, umiejętności,
A więc, jeśli chcesz stworzyć wiarygodną postać, jeszcze zanim wbijesz w materiał pierwszą igłę czy rozgrzejesz metal w palenisku, czeka Cię sporo szukania, wertowania, czytania.
Wybór płci z przyczyn oczywistych pominę.
0. Okres historyczny, położenie geograficzne - punkt zero. Od tego zaczynamy. Zawsze. Osobiście preferuję wybór precyzyjny, np. datę wielkiej bitwy. Z marginesem 20-40 lat wstecz i maksymalnie 10 lat w przód. Oczywiście, im późniejszym okresem się zajmujemy, tym mniejszy rozrzut marginesów (na przykład rekonstruktorzy US Army z II wojny światowej inaczej będą wyglądać w czasie D-Day, a inaczej w czasie Pearl Harbor. Zmienią się detale, model wyposażenia itp.)
1. Rasa, kolor skóry - a więc i pochodzenie. Osobiście preferuję rekonstrukcję lokalną, czyli bliską z aktualnym miejscem zamieszkania rekonstruktora. Określ z jakiego miasta pochodzisz, gdzie się wychowałeś, kim są/byli Twoi "rodzice". To już zawęża pole wyboru w następnych punktach - i do tego dążymy.
2. Zamożność - ustal sobie, na co stać Twoją postać. Jednakowoż, zaznaczam, ten punkt POWINIEN mieć odzwierciedlenie mniej-więcej w rzeczywistości. Jesteś dyrektorem banku, świetnym prawnikiem, osobą dobrze sytuowaną? Rekonstruuj stan rycerski, bo cię na to stać. A koszta będą. Gigantyczne.
3. Charakter - rzecz drugorzędna, i w zupełnie innym niż rpg'owi chaotyczni dobrzy niziołki-złodzieje, znaczeniu. Chodzi tu bardziej o sposób zachowania, co wynika głównie ze stanu materialnego postaci. Nie możesz być zbytnio zapijaczonym chamem z niewyparzoną gębą, chlać z parobkami i być jednocześnie rycerzem. Oczywiście, bez przesady, ale sposób gestykulacji, poruszania się, wysławiania i zachowania, znajomość etykiety dworskiej stanowi dopełnienie rekonstrukcji rycerza - przynajmniej w moim odczuciu.
4. Poglądy polityczne - jedna z ważniejszych i bardziej skomplikowanych (przez zawiłe prawo feudalne w średniowieczu, na przykład) rzeczy. Generalnie jeśli jestes lennikiem Kazimierza Mazowieckiego w 1226, to sympatyzujesz również z Zakonem Krzyżackim, żeby daleko nie szukać.
5. Wyznanie - rzecz oczywista. Chociaż, czy aby na pewno? Przykład: Będąc Słowianinem na Połabiu w czasach chrystianizacji, jesteś jednocześnie sceptyczny wobec chrystianizacji i tej dziwnej wiary w jednego, wszechmocnego Boga. To definiuje częściowo dodatki do stroju (jak i same elementy podstawowe stroju), które wykorzystasz w swojej rekonstrukcji. Będą one w tym wypadku bardziej konserwatywne, tradycyjne dla Twojej kultury.
6. Umiejętności, czyli czym zajmuje się Twoja postać? Czy sprawnie posługujesz się włócznią, a może jesteś dobry w szyciu strojów, czy kuciu żelaza? Warto to sprawdzić aby określić w rekonstrukcji zakres tego, co potrafisz, bo to również jest elementem opisującym twoją postać i dopełniającym rekonstrukcję. Definiuje to niejako profesję Twojej postaci, a więc ma znaczący wpływ na kompletowane elementy wyposażenia.
Możesz być kim chcesz, ale to nie znaczy, że musisz być rycerzem (a takie jest myślenie zdecydowanej większości). Takie myślenie prowadzi do kuriozum, gdzie np. w czasie bitwy grunwaldzkiej walczą ze sobą sami spieszeni rycerze (którzy potem idą się nachlać z kolegami i kładą się spać w swoich bawełnianych namiotach stożkowych).
Generalnie proszę nie traktować mojego wywodu jako prawdy objawionej. To tylko wskazówki i tak należy je odczytywać. Ja nimi podążam, bo zwyczajnie łatwiej mi jest w gąszczu znalezisk, opinii i informacji się odnaleźć.
Zarówno w grze rpg, crpg, tak i w rekonstrukcji wymyślenie pewnych ram dla swojego przyszłego działania należy moim zdaniem wytyczyć na początku i tylko w owych się poruszać.
Większość ludzi robi podstawowy błąd na starcie w "bractwach rycerskich". Chcą wszystkiego. Naramienników takich, nóg płytowych śmakich, kirysów owakich. "Pal sześć strój, ja chcę się bić!" - od tego zaczyna większość. Oczywiście, są wyjątki, ale... do meritum.
Ze smutkiem stwierdzam, że zdecydowana większość osób zaczynających w rekonstrukcji zaczyna od określenia sobie jedynie ram czasowych (np. okres okołogrunwaldzki czy "no, ja robie XIII bo lubie templariuszy"). I ten błąd po latach lubi się mścić. Been there, done that, if you know what I mean. Właśnie dlatego jak patrzę na niektórych rekonstruktorów, to dostaję białej gorączki.
Anyway, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. W poprzednim poście pisałem o tym, iż odszedłem czasowo z rekonstrukcji. Ten krok pozwolił mi na całość "ruchu rycerskiego" spojrzeć z dystansu. Zobaczyć śmieszność większości środowisk i poszukać własnej drogi. Już rok po zerwaniu z tym światem wiedziałem, że jeśli do tego wrócę, to na moich zasadach:
1. Żadnych bractw, grup formalnych, stowarzyszeń. Stwarza to niepotrzebne problemy i zmusza do kompromisów.
2. Żadnych kompromisów. Robię tak, jak ja chcę, żeby było, bo robię dla siebie.
3. Ultraśność jest w porządku - im lepsza rekonstrukcja, tym jestem szczęśliwszy.
4. "pięć razy żet": Żadnych Bohurtów, Żadnych Turniejów, Żadnych Pokazów, Żadnych Turystów, Żadnego Bogactwa.
Określenie samych ram czasowych w tworzonej rekonstrukcji nadaje często wrażenie, iż to, co dana osoba kompletuje jest dość eklektyczne. Nic do siebie nie pasuje. Nie wspominam o "luźnych interpretacjach" niektórych elementów stroju czy opancerzenia, bo to już jest samo w sobie kuriozalne.
Biorąc pod uwagę ten sam rok, na przykład okres IV krucjaty, krzyżowiec będzie wyglądał w określony sposób, co będzie prawdopodobnie zupełnie inne niż osoba, która w tym okresie służyła w poczcie rycerskim na terenach Mazowsza, a inaczej strażnik na murach we Francji, mimo że ich status majątkowy może być podobny. Niby logiczne, a jednak wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy.
No, ale dość narzekania, czas na rzeczy pozytywne. Każdy, kto grał kiedyś w RPG, czy to "papierowe", czy komputerowe wie, o czym będzie mowa. Otóż, tworzenie postaci do rekonstrukcji przebiega podobnie. Wybierasz płeć, zamożność, rasę, kolor skóry, charakter, poglądy polityczne, wyznanie, umiejętności,
A więc, jeśli chcesz stworzyć wiarygodną postać, jeszcze zanim wbijesz w materiał pierwszą igłę czy rozgrzejesz metal w palenisku, czeka Cię sporo szukania, wertowania, czytania.
Wybór płci z przyczyn oczywistych pominę.
0. Okres historyczny, położenie geograficzne - punkt zero. Od tego zaczynamy. Zawsze. Osobiście preferuję wybór precyzyjny, np. datę wielkiej bitwy. Z marginesem 20-40 lat wstecz i maksymalnie 10 lat w przód. Oczywiście, im późniejszym okresem się zajmujemy, tym mniejszy rozrzut marginesów (na przykład rekonstruktorzy US Army z II wojny światowej inaczej będą wyglądać w czasie D-Day, a inaczej w czasie Pearl Harbor. Zmienią się detale, model wyposażenia itp.)
1. Rasa, kolor skóry - a więc i pochodzenie. Osobiście preferuję rekonstrukcję lokalną, czyli bliską z aktualnym miejscem zamieszkania rekonstruktora. Określ z jakiego miasta pochodzisz, gdzie się wychowałeś, kim są/byli Twoi "rodzice". To już zawęża pole wyboru w następnych punktach - i do tego dążymy.
2. Zamożność - ustal sobie, na co stać Twoją postać. Jednakowoż, zaznaczam, ten punkt POWINIEN mieć odzwierciedlenie mniej-więcej w rzeczywistości. Jesteś dyrektorem banku, świetnym prawnikiem, osobą dobrze sytuowaną? Rekonstruuj stan rycerski, bo cię na to stać. A koszta będą. Gigantyczne.
3. Charakter - rzecz drugorzędna, i w zupełnie innym niż rpg'owi chaotyczni dobrzy niziołki-złodzieje, znaczeniu. Chodzi tu bardziej o sposób zachowania, co wynika głównie ze stanu materialnego postaci. Nie możesz być zbytnio zapijaczonym chamem z niewyparzoną gębą, chlać z parobkami i być jednocześnie rycerzem. Oczywiście, bez przesady, ale sposób gestykulacji, poruszania się, wysławiania i zachowania, znajomość etykiety dworskiej stanowi dopełnienie rekonstrukcji rycerza - przynajmniej w moim odczuciu.
4. Poglądy polityczne - jedna z ważniejszych i bardziej skomplikowanych (przez zawiłe prawo feudalne w średniowieczu, na przykład) rzeczy. Generalnie jeśli jestes lennikiem Kazimierza Mazowieckiego w 1226, to sympatyzujesz również z Zakonem Krzyżackim, żeby daleko nie szukać.
5. Wyznanie - rzecz oczywista. Chociaż, czy aby na pewno? Przykład: Będąc Słowianinem na Połabiu w czasach chrystianizacji, jesteś jednocześnie sceptyczny wobec chrystianizacji i tej dziwnej wiary w jednego, wszechmocnego Boga. To definiuje częściowo dodatki do stroju (jak i same elementy podstawowe stroju), które wykorzystasz w swojej rekonstrukcji. Będą one w tym wypadku bardziej konserwatywne, tradycyjne dla Twojej kultury.
6. Umiejętności, czyli czym zajmuje się Twoja postać? Czy sprawnie posługujesz się włócznią, a może jesteś dobry w szyciu strojów, czy kuciu żelaza? Warto to sprawdzić aby określić w rekonstrukcji zakres tego, co potrafisz, bo to również jest elementem opisującym twoją postać i dopełniającym rekonstrukcję. Definiuje to niejako profesję Twojej postaci, a więc ma znaczący wpływ na kompletowane elementy wyposażenia.
Możesz być kim chcesz, ale to nie znaczy, że musisz być rycerzem (a takie jest myślenie zdecydowanej większości). Takie myślenie prowadzi do kuriozum, gdzie np. w czasie bitwy grunwaldzkiej walczą ze sobą sami spieszeni rycerze (którzy potem idą się nachlać z kolegami i kładą się spać w swoich bawełnianych namiotach stożkowych).
Generalnie proszę nie traktować mojego wywodu jako prawdy objawionej. To tylko wskazówki i tak należy je odczytywać. Ja nimi podążam, bo zwyczajnie łatwiej mi jest w gąszczu znalezisk, opinii i informacji się odnaleźć.
Oto słowo pańskie...
Jakoś nigdy wcześniej nie uważałem, że blog jest mi potrzebny. De facto nadal nie jest. Nie wiem czemu, ale chyba będę tutaj zamieszczał postępy w pracach nad niedawno zaczętym projektem Słowianie XII. Chyba, że nie będę, bloga skasuję i zapomnimy o temacie.
Anyway, rekonstrukcją historyczną zajmowałem się lat 5, po czym zrobiłem sobie przerwę od tematu, jako iż byłem zmęczony i znudzony rzeczonym, brakiem większych emocji i niektórymi zacnymi osobistościami.
Myślałem, że zerwałem z rekonstrukcją na dobre. Niektórzy jednak mówili, że reko jest jak ciężkie dragi. Raz weźmiesz i na zawsze pozostaniesz ćpunem.
I szczerze - coś w tym jest. Dlatego teraz wracam. Wprowadzam też, przynajmniej w moim mniemaniu, zupełnie nową jakość i podejście do tematu. Moim zdaniem - dużo ciekawsze. Otóż, w następnych postach będę starał się prezentować odtworzone przeze mnie elementy kultury materialnej Słowian z terenów nadbałtyckich z okresu XII wieku. A konkretniej, będę starał się odtwarzać głównie znaleziska, rzeczy namacalne, które przetrwały do dziś, w mniejszym stopniu skupiając się na źródłach obrazkowych/pisanych, chyba że w celu potwierdzenia poprawności historycznej danego elementu dla mojej postaci.
Anyway, rekonstrukcją historyczną zajmowałem się lat 5, po czym zrobiłem sobie przerwę od tematu, jako iż byłem zmęczony i znudzony rzeczonym, brakiem większych emocji i niektórymi zacnymi osobistościami.
Myślałem, że zerwałem z rekonstrukcją na dobre. Niektórzy jednak mówili, że reko jest jak ciężkie dragi. Raz weźmiesz i na zawsze pozostaniesz ćpunem.
I szczerze - coś w tym jest. Dlatego teraz wracam. Wprowadzam też, przynajmniej w moim mniemaniu, zupełnie nową jakość i podejście do tematu. Moim zdaniem - dużo ciekawsze. Otóż, w następnych postach będę starał się prezentować odtworzone przeze mnie elementy kultury materialnej Słowian z terenów nadbałtyckich z okresu XII wieku. A konkretniej, będę starał się odtwarzać głównie znaleziska, rzeczy namacalne, które przetrwały do dziś, w mniejszym stopniu skupiając się na źródłach obrazkowych/pisanych, chyba że w celu potwierdzenia poprawności historycznej danego elementu dla mojej postaci.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
