Ostatnio przyjrzałem się znalezisku i ciągle coś mi nie grało - interpretacja Asmunda z PGD ( reklama: http://asmund-pgd.blogspot.com/2011/08/moj-hem-z-poabia.html ) wydawała mi się trochę na szybko, bez przemyślenia zrobiona. Oczywiście piszę to z pełnym szacunkiem do Asmunda - robota którą wykonał na swoim blogu jest szalenie inspirująca do najgłębszych poszukiwań.
Niestety, nie udało mi się znaleźć zdjęcia znaleziska, o ile ono w ogóle jeszcze istnieje. Zadałem sobie więc podstawowe pytanie Rekonstruktora: Dlaczego?
1. Dlaczego wzdłuż krawędzi segmentu nie ma otworów na nity?
2. Dlaczego przynitowano tą blaszkę pośrodku segmentu?
3. Dlaczego brakuje takiej samej blaszki w prawym rogu?
Jednakże, moja wiedza na temat hełmów żebrowych sugeruje mi zgoła inną interpretację, która znajduje się poniżej i stara się odpowiedzieć na te pytania. Nosal jest jedynie moim wymysłem - nie mam na jego istnienie żadnych dowodów. Wg mnie blachy nie są łączone - mogą być na siebie nałożone lub po prostu stykać się ze sobą krawędziami. Traktuję to jako fuzję szłomów i żebrowców - może było to coś w rodzaju uzbrojenia przejściowego, wymysłu kowala - kto wie? To mój osobisty wymysł. Postanowiłem przeprowadzić próbę, o czym wkrótce.

Zamówię u kogoś elementy do złożenia któregoś z wariantów hełmu. Wykonam go, ponituję i potraktuję czymś ciężkim. Mocno. Kilkakrotnie. Jeśli się sprawdzi, to będę miał jakiś punkt zaczepienia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz